Joseph Kosinski
Niepamięć (Oblivion)

Joseph Kosinski przybywa ze swoim drugim dziełem! Chować się wszyscy! Żartuję, choć patrząc przez pryzmat jego poprzedniego filmu, czyli „Tron: Legacy” kokosów po nowej produkcji reżysera raczej się nie spodziewałem i szczerze chyba dostałem tego, co można było oczekiwać. Kolejny przeciętniak z ambicjami, który POPADNIE W NIEPAMIĘĆ (lol Tom, ale sucharzysz).

Początkowo wszystko wydaje się prezentować poziom, który jest całkiem przyzwoity. Szybkie i klarowne wprowadzenie miejsca akcji i tła wydarzeń – postapokaliptyczna Ziemia, zniszczona wojną nuklearną z osobnikami zwanymi „padlinożercami”, ludzkość wyemigrowana w odległy kosmos, zbieranie resztek energii pozostałej na planecie z oceanów. Nad operacją morskich żniw czuwa dwójka techników – Victoria i Jack (doświadczający dziwnych snów), którzy oprócz codziennego naprawiania dron obronnych mieszkają na czubku iglicy wysoko w chmurach i kąpią się w basenie przy akompaniamencie M83. Żyć nie umierać! Jednak podczas jednej, wydaje się rutynowej naprawy zaczynają dziać się niedobre rzeczy, które rzucają całkowicie nowe światło na całą sytuację.

Nie będę Was oszukiwał – scenariusz rozgryzłem strasznie szybko i jeśli nie jesteście tylko niedzielnymi oglądaczami, to również nie powinniście mieć większych problemów, żeby wpaść na to, o co tu chodzi zanim powie nam to film, ponieważ, cóż… wszystko już było i to wiele, wiele, wiele razy. Co gorsze, w skrypcie wręcz roi się od większych i mniejszych luk, które naprawdę mocno chciałbym przytoczyć, ale jak dobrze wiecie nie lubię wchodzić na terytorium spoilerów, a niestety większość moich uwag może zniszczyć fabułę. Musicie uwierzyć mi na słowo, że im więcej zaczynacie się zastanawiać nad wszystkim co się stało, tym więcej niedopatrzeń można znaleźć. Przewrotnie – nie gniewam się aż tak, gdyż luki czy nie, ani razy nie miałem ochoty całkowicie się załamać. Historia może i jest dziurawa, ale przynajmniej trzyma się swojej ścieżki (oklepanej, bo oklepanej, ale konsekwentnej), poza tym nie było aż tak źle żebym dostał ataku furii z powodu idiotyzmów fabularnych, jak w przypadku innego niedawnego blockbustera science fiction.

Jedną rzecz mogę stwierdzić bez spoilerów – Joseph Kosinski ogląda bardzo dużo science fiction. Chwali mu się to, ale jest też jeden problem – reżyser czerpie z tylu tytułów, że zapomina o tym, że wypadałoby stworzyć trochę własnej historii. Myślę, że ta uwaga pojawia się w większości recenzji. Innymi słowy – „Niepamięć” ma większy kryzys tożsamości niż Jason Bourne i agent XIII razem wzięci. Ten film tak bardzo stara się być dwudziestoma innymi tytułami, że zapomina być sobą samym. „Niepamięć” próbuje być „Matrixem”, „Odyseją kosmiczną 2001”, „Moon”, „Dniem niepodległości”, „Pamięcią absolutną”, „Jestem legendą”, na jednym z forów znalazłem nawet skojarzenie z „Wall-E” (heheszki). Mało tego! „Oblivion” próbuje być też grami komputerowymi (z czego o dziwo akurat nie Oblivionem :P) – są sceny, które żywo przypominają „Half Life 2”, czy „System Shock” (nie mówcie, że nie zauważyliście), a można by podciągnąć do tego nawet „Portal”. Dziwię się, bo nie powinno mi to przeszkadzać tak jak przeszkadza, bo w końcu cytują moje ulubione rzeczy, ale gdzie tu coś własnego, jakikolwiek ułamek oryginalności?

Boli mnie to bardzo, ponieważ produkcyjnie film jest po prostu wyśmienity. Obrany kierunek artystyczny jest przepiękny. „Niepamięć” obfituje w wiele zdjęć pejzaży, skręconych z niezwykłym wyczuciem, a ujęcie we wnętrzach wcale im nie ustępują, dawno nic tak nie przykuło mojego oka. Montaż nigdy nie przyjmuje zbyt chaotycznego charakteru, a cięcia wykonane są wręcz z lekką rezerwą i dobrze widzieć, że jeszcze ktoś dba o to, żeby zamiast edytorskiej epilepsji trochę poczekać. Nie mogłem się też napatrzeć na naprawdę dopasowane do obranego stylu scenografie, kostiumy i design broni (choć część ludzi uważa, że są skopiowane z gry „Mass Effect”) oraz realistycznie wyglądające efekty specjalne – zarówno jeśli chodzi o wygląd pojazdów, budynki, czy zniszczoną Ziemię (a wiecie jak rzadko chwalę ten aspekt, więc wyobraźcie sobie jak dobre są). Wyczucie estetyki i konsekwencja reżysera w tej materii jest naprawdę nie do przecenienia. Do tego widać, że Kosinski zauważył przy realizacji „Tron Legacy”, że nie umie kręcić w 3D, więc pozostawił w swojej nowej produkcji „tylko” 2 wymiary.

Szkoda, że Kosinski tak dobrze nie radzi sobie z kierowaniem aktorami. Mamy tutaj same przeciętne role, po prostu nic o czym warto by dyskutować (większość słaba jak zawsze, a Morgan Freeman gra Morgana Freemana). Postacie w tej opowieści są niezwykle płaskie i kompletnie NIEPAMIĘTNE.

Rzecz odnośnie muzyki – komponował ją zespół M83 (choć każdy dobrze wie, że formacja ta sprowadza się do głównie do jegomościa zwanego Anthony Gonzales), jeden z większych przedstawicieli dreampopu. Oczywiście jest problem – po co płacić Gonzalesowi za nagrywanie nowego (przeciętnego dodajmy do tego) materiały, skoro można sięgnąć po jego wcześniejszych dorobek? Przecież debiutancki krążek brzmi prawie tak samo, ale brak w nim tej niepotrzebnej „spiny na epickość”, którą M83 w ostatnim czasie prezentuje. Przecież nawet płyta ta nazywa się „Dead Cities, Red Seas & Lost Ghosts” do cholery! Co można lepiej dopasować do filmu z klimatem postapokaliptycznym? To co jest pasuje póki jest ale samodzielnie sprawdza się raczej mizernie i nie potrzeba było Gonzalesa, żeby nagrać sztampowy soundtrack do blockbustera.

Wydaje mi się, że jadę po „Oblivionie” dość ostro, choć podobnie jak z kwestią scenariusza podsumowanie będzie przewrotne. Mimo wszystkiego, co powiedziałem, „Niepamięć” pod żadnym względem nie należy do najgorszych filmów jakie widziałem. Początkowo byłem o wiele bardziej rozzłoszczony, ale ochłonąłem. Fabuła choć słaba i nieoryginalna jakoś trzyma się tak zwanej kupy (powiedzmy) i nie miałem ochoty wydrapać sobie oczu jak w przypadku „Prometeusza”. Podobnie nie jest też przesadnie zagmatwany i przeciągnięty, jak chociażby niedawno recenzowany „Atlas chmur”, więc jak na film, który po mnie spłynął, trzeba mu oddać, że zrobił to praktycznie bezboleśnie. Mógłbym swoim zgryźliwym zwyczajem powiedzieć, że tytuł jest dla tego filmu idealną ironią losu, ale odpowiedzcie sobie sami, czy naprawdę sądzicie, że ktoś za 5 lat powie: „Pamiętasz Niepamięć? To był niezły film”.

4.0/10

Tom Braider 

średnia ocena:
oceń utwór:
Dodaj artykuł do:
(dodano 07.05.2013 autor: tom_braider)
Dział film
Tagi: tom cruise, olga kurylenko, science fiction, oblivion, niepamięć, tron
KOMENTARZE:
Aby dodać komentarz musisz się zalogować
Logowanie
Po zalogowaniu będziesz mieć możliwośc dodawania swojej twórczości, newsów, recenzji, ogłoszeń, brać udział w konkursach, głosować, zbierać punkty... Zapraszamy!
REKLAMA
UTWORY OSTATNIO DODANE
RECENZJE OSTATNIO DODANE
OGŁOSZENIA OSTATNIO DODANE
REKOMENDOWANE PREMIERY
1
Evanescence
2
Tarja
3
Maisie Peters
4
Blindead23
5
Crown Lands
6
Black Label Society
7
At the Gates
8
Arlo Parks
9
Bryan Ferry
10
Archive
1
Travis Knight
2
Karsten Kiilerich
3
Gang Zhang
4
Ben Gregor
5
Sarah Miro Fischer
6
Rafał Reyman Głombiowski
7
Sang-il Lee
8
Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne
9
David Merriman, Jim Sheridan
10
Dariusz Walusiak
1
Alina Adamowicz, Karolina Nowakowska
2
Nicholas Sparks
3
Drew Harvell
4
Isabelle Morley
5
Małgorzata Oliwia Sobczak
6
Nicholas Sparks
7
Weronika Wierzchowska
8
Emilia Sułek
9
Justyna Jelińska
10
Jonathan Maberry
1
Norbert Bajan
2
Jacek Mikołajczyk
3
Natalia Korczakowska
4
Ewa Platt
5
Krzysztof Pastor
6
Krzysztof Garbaczewski
7
Richard Chappell
8
Paweł Miśkiewicz
9
Alina Moś
10
Ewa Platt
REKLAMA
ZALINKUJ NAS
Wszelkie prawa zastrzeżone ©, irka.com.pl
grafika: irka.com.pl serwis wykonany przez Jassmedia