So Yong Kim
Dla Ellen

Dla Ellen nie jest dla wymagającego widza, który choć w minimalnym stopniu odczytuje zamiary i intencje reżyserki, których brakuje. Nie jest też dla widza niewymagającego, sympatyka prostolinijnych figur filmowych. Dla Ellen miał być dla jednego i drugiego, ale już to przerabialiśmy - to co jest w zamiarze dla wszystkich, w ostatecznym bilansie jest dla nikogo.

Produkcja opowiada o mężczyźnie w dość nieatrakcyjnym momencie jego życia. Muzyk, który muzykiem jest bardziej biernie, niż czynnie. Muzyk, który jest ojcem z tą samą skromną skutecznością. Muzyk, który konsekwentnie do tercetu rozczarowań dorzuca swoje dogorywające niewątpliwie małżeństwo. Na początku mamy wydłużone w fantazyjnym natężeniu sekwencje odbiegające od głównej osi wydarzeń (rozmowa, a raczej jej brak z adwokatem, jego matką itd.), by w kilku szybkich komunikatach rozprawić się z teoretycznie ogniskami zapalnymi całej fabuły (spotkanie z tytułową Ellen chociażby). Potencjalne nieistotne akty mają budować istotę fabularną i tak jak owy zabieg w samym założeniu brzmi naprawdę ambitnie, tak w wykonaniu trąca wtórnością i pretensjonalnością.

Reżyserka przestudiowała nie jedną opasłą pozycję dyktującą dekalog kina ambitnego. Nie widać w tym jednak lekkości i subtelności, a toporność i swoiste odhaczanie kolejnych punktów, z pominięciem najistotniejszego- refleksji każdego działania w filmie. Film raz aspiruje do mutli instrumentalnego i multi emocjonalnego Once, a kiedy na tym polu nie jest specjalnie wiarygodny, chce pokazać historię moralnego upadku z próbą przeniesienia azjatyckiej subtelności na amerykańską glebę. Cóż nam jednak z tego wszystkiego, kiedy wszyscy czujemy, że na bohatera czeka nie jeden wygodny materac.
       
Mamy długie sekwencje, mamy pieczołowitą, wyczerpującą topografię twarzy bohatera. Reżyserka nastawia też charakterystyczne dla kina autorskiego i niszowego niskie obroty, wrzucając na filmowej skrzyni biegów jedynkę… jednak zapomniała, że jeżeli mamy tak małą prędkość, to widok za oknem bądź atmosfera w samochodzie muszą wziąć na siebie ciężar historii, zamiast której dostajemy końską dawkę nijakości.
       
Wszystkie szlachetne zamiary wytrącają się w kalkach i odtworzeniach. Rebusy filmowe z piaskownicy- w życiu mi się nie układa, popłynę w kolejny ciąg alkoholowy i po dwóch kieliszkach skończę z głową w toalecie. Pokłócę się person non grata, wnioskujemy że członkiem zespołu, przez telefon, a potem na kacu użyję melodramatycznych tonów widząc się z córką.
       
Za te ostatnie trzeba jednak podziękować twórcom. Pojawienie się Ellen granej przy Mandiago jest rozsądnie i zmyślnie poprowadzone. Spór toczący się o jakąś anonimową osobę nabiera kolorów i kształtów (które równie szybko traci…) po rozwianiu tajemnicy owej anonimowej osoby. Naturalny i prze szczery epizod (dobre określenie na cały film również…) w wykonaniu młodej bohaterki świetnie się zazębia z nie mniej naturalnym w roli Joby- Paula Dano. Sceny ich spotkania są niewymuszone i nie silą się na więcej, niż oferowałaby rzeczywistość w takich okolicznościach. Niezależnie od różnicy wieku, rozwoju czy wzrostu, oboje raczkują, mają do czynienia z czymś maksymalnie dla nich nowym i nie musimy sobie tego nad interpretować- ta ich nienaturalność została przedstawiona w ujmujący naturalnie sposób.
       
Jednak takie optymistyczny wydźwięk z 20 minut filmu świadczy o desperackiej próbie przekonania samej siebie do niestraconej półtorej godziny. Czym to jest spowodowane ? Bez tego filmu, jak i z dodaniem go do obejrzanych, nic się nie zmieniło.
     
Od razu zrodziła się mi, może przekoloryzowana, wycieczka do filmów Jacka Borcucha.
Tam gdzie umyślnie Jacek stawia tylko i aż kościec, a widz dobudowuje resztę świata, tak tutaj nikt mnie nie zachęca do przefiltrowania treści na własną wrażliwości. Mam wrażenie, że scenariuszem jest tutaj tylko zarysowanie kilku propozycji, możliwości o bagażu na krótkometrażówkę, a nie pełnoprawną pełnometrażówkę. Nie mniej, jest to historia o potencjale dramatu, jednak dostajemy dramacik, gdzie problemy są po prostu problemikami. Reżyserka wyciszając film, wyciszyła również emocje i doznania widza, robiąc krzywdę swojemu produktowi. Wszystkie konsekwencje i doznania bohaterów bardzo szybko można anulować i rozchodzą się momentalnie po kościach. Nie angażuje to bohatera, można pozostać obojętnym wobec owej historii bez wyrzutów sumienia.
       
Tyle produktu ambitnego w tym filmie, ile punkrockowca w głównym bohaterze.
Coś tam nam przemknie- czy to ślady czarnych paznokci, czy kilka brzdąknięć niewyraźnych na gitarze, ale bardziej musimy uwierzyć, niż zobaczyć. Dla Ellen opowiada o swoich ogromnych ambicjach filmowych, ale każe nam w nie uwierzyć, bo pokazać nie potrafi.

średnia ocena:
oceń utwór:
Dodaj artykuł do:
(dodano 18.05.2013 autor: beniovska)
Dział film
Tagi: film, dramat, niezależne, USA, Dla Ellen, recenzja, kino, premiera kinowa
KOMENTARZE:
Aby dodać komentarz musisz się zalogować
Logowanie
Po zalogowaniu będziesz mieć możliwośc dodawania swojej twórczości, newsów, recenzji, ogłoszeń, brać udział w konkursach, głosować, zbierać punkty... Zapraszamy!
REKLAMA
UTWORY OSTATNIO DODANE
RECENZJE OSTATNIO DODANE
OGŁOSZENIA OSTATNIO DODANE
REKOMENDOWANE PREMIERY
1
Evanescence
2
Tarja
3
Maisie Peters
4
Blindead23
5
Crown Lands
6
Black Label Society
7
At the Gates
8
Arlo Parks
9
Bryan Ferry
10
Archive
1
Travis Knight
2
Karsten Kiilerich
3
Gang Zhang
4
Ben Gregor
5
Sarah Miro Fischer
6
Rafał Reyman Głombiowski
7
Sang-il Lee
8
Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne
9
David Merriman, Jim Sheridan
10
Dariusz Walusiak
1
Alina Adamowicz, Karolina Nowakowska
2
Nicholas Sparks
3
Drew Harvell
4
Isabelle Morley
5
Małgorzata Oliwia Sobczak
6
Nicholas Sparks
7
Weronika Wierzchowska
8
Emilia Sułek
9
Justyna Jelińska
10
Jonathan Maberry
1
Norbert Bajan
2
Jacek Mikołajczyk
3
Natalia Korczakowska
4
Ewa Platt
5
Krzysztof Pastor
6
Krzysztof Garbaczewski
7
Richard Chappell
8
Paweł Miśkiewicz
9
Alina Moś
10
Ewa Platt
REKLAMA
ZALINKUJ NAS
Wszelkie prawa zastrzeżone ©, irka.com.pl
grafika: irka.com.pl serwis wykonany przez Jassmedia