Kartonowy gwary tron
Jakie to uczucie patrzeć w lustro i nie widzieć tego, co sobie wyobrażamy? Zapewne smutne. Jednak czasami zdarza się, że patrzymy w zwierciadło, które deformuje przedstawiony obraz, a my odbieramy go na własną korzyść. Ludzie, którzy wypaczają własne ja, aby łatwiej stworzyć nowe, powinni być określani mianem ludzi z syndromem komnaty luster. Ponieważ tak jak w rzeczywistości, tak i tam ciężko odnaleźć swoje prawdziwe odbicie, pomiędzy ciągle mamiącymi nas fałszywymi obrazami – swoistymi malaturami na szkle naszej osoby.
Wielu ze zgromadzonych na widowni odbiorców, zdaje się mylnie odczytało przesłanie sztuki, biorąc ją za lekką komedyjkę w nowoczesnej oprawie. Jak można się zorientować najgłośniejszy śmiech dochodził z gardeł widzów, którzy chcieli być „najpierwsi” na widowni. Widowni, która nie miała ponumerowanych miejsc. Kto pierwszy ten lepszy. Brzmi znajomo? Niewątpliwie.
Sztuka miała momenty, w których uśmiech rysował się na twarzy. Jednak odróżnienie groteski od kabaretu, jest dla niektórych nazbyt wielkim wysiłkiem. A dla ludzi chcących zwrócić uwagę na pewne problemy i kontrasty społeczeństwa w którym żyjemy, to syzyfowa praca. Niestety.
„W imię Jakuba S.”, to sztuka potrzebna obecnemu społeczeństwu, porusza problem tożsamości. Dlatego będąc odbiorcom tego spektaklu, musimy stąpać twardo po ziemi. Mieć świadomość tematu, który jest fundamentem sztuki.
Jeżeli chcemy wiedzieć o czym jest spektakl, przeczytamy że chodzi o korzenie chłopskie Polaków, że na każdego obywatela obecnego społeczeństwa, pańszczyznę odrabiał jego dziad, pradziad, albo praprapradziad.
Jednak problem nie polega na tym, żeby wyższe sfery zrozumiały, że pochodzą od chłopa. To klasa plebsu musi zrozumieć, że nie można na siłę wmawiać wszystkim, że ich protoplastą był chłop.
Polak żyjący po przez swoją kulturę, jest świadomy swojego pochodzenia, swojej tożsamości - swojej historii. Nie musi więc być na siłę ukulturalniany oberkiem i mazurkiem, ponieważ jest to dla niego naturalny element jego kultury.
Obecnie chłopstwo, to ludzie którzy ochoczo i z uśmiechem na twarzy przyklaskują w rytm oberka i mazurka z uporem uświadamiając jaki jest nasz rodowód
Szkoda, że pytani skąd pochodzą, zapominają.
Najlepszym tego przykładem, jest stolica. I nie chodzi o to, że jest to Warszawa. Stolicą mógłby być Kraków, Gdańsk, czy Poznań, a ludzie i tak cały czas by lgnęli do tej stołeczności.
Na pytanie: skąd jesteś? Odpowiedź brzmi: ze stolicy!
Nie! Napływowość nie jest zła, o ile jesteśmy świadomi skąd napłynęliśmy i umiemy szanować to miasto, tak samo, jak swoje rodzinne.
Na przestrzeni czasu, widać jak Warszawa stała się chaotyczna – paczworkowata. Każdy chce być częścią tego paczworku.
To właśnie ta bezkształtna, korporacyjna masa, to obecne chłopstwo. To już nie wyścig szczurów (one są mądre), to wyścig ludzi, których matką jest mamona, a ojcem fałsz.
Obecna dewiza:
skuteczność, skuteczność, skuteczność,
to nic innego jak dyplomatyczna wersja, dla powiedzenia: chłop żywemu nie przepuści
Korpo – ludziki, które twierdzą, że urodzili się na 30 piętrze biurowca z tekturowym kubkiem kawy w jednej ręce, a teczką na laptopa w drugiej, powinni jak najprędzej dowiedzieć się, co to jest tożsamość.
Uwaga techniczna: Trzeba to zrobić idąc do biblioteki. W Internecie może szukających odesłać, nie do tożsamości społecznej. I szukający będą mówić, że są równaniem, ale prawdopodobnie, to właśnie do tożsamości – algebraicznej, pasujecie najlepiej.
Reżyser spektaklu – Monika Strzępka stworzyła dobry obraz, ukazujący współczesny świat. Ważnym elementem jest przeplatanie się przestrzeni czasowych: XIX, XX i XXI wieku. Tak dobrze poprowadzony obraz to nie tylko zasługa reżysera, drugą częścią sukcesu mającą duży wpływ na końcowy efekt spektaklu są aktorzy, przechodzący płynie z jednej postaci w drugą. Tekst, który stworzył Paweł Demirski, jest nowym spojrzeniem na temat, który można śmiało określić w Polsce jako tabu, jest to tożsamość.
Spektakl jest bardzo dobrze zrealizowany. Scenografia stworzona przez Michała Korchowieca, była wizualnym przeżyciem na wysokim poziomie. Dodatkowo, świetnie współgrała ze sztuką i nie była ekstrawaganckim dodatkiem do całości.
Sceny sztuki, to swoisty dekalog XXI wieku. Nie chodzi o to, czy wierzysz w Boga czy nie. Dekalog, to uniwersalny zbiór zasad, który uznają za ważny ludzie świadomi swojej tożsamości i wartości norm.
Współczesny dekalog XXI wieku, to brodzenie, już nie po kostki, a po szyję w ścieku.
Końcowa scena, w której na ekranie wyświetla się napis:
„Jakub Szela jest już w Jankach”, jest najlepszym podsumowaniem spektaklu. Jednak nie są to już Janki, a Złote Lampasy.
Utwór | Od |
| 1. Inne historie | gaba |
Utwór | Od |
| 1. W bezkresie niedoli | ladyfree |
| 2. było, jest i będzie | ametka |
| 3. O Tobie | ametka |
| 4. Świat wokół nas | karolp |
| 5. Kolekcjonerka (opko) | will |
| 6. alchemik | adolfszulc |
| 7. taka zmiana | adolfszulc |
| 8. T...r | kid_ |
| 9. przyjemność | izasmolarek |
| 10. impresja | izasmolarek |
Utwór | Od |
| 1. Sprzymierzeniec | blackrose |
| 2. Podaruję Ci | litwin |
| 3. test gif | amigo |
| 4. Primavera_AW | annapolis |
| 5. Melancholia_AW | annapolis |
| 6. +++ | soida |
| 7. *** | soida |
| 8. Góry | amigo |
| 9. Guitar | amigo |
| 10. ocean | amigo |
Recenzja | Od |
| 1. Zielona granica | irka |
| 2. Tajemnice Joan | wanilia |
| 3. Twój Vincent | redakcja |
| 4. "Syn Królowej Śniegu": Nietzscheańska tragedia w świecie baśni | blackrose |
| 5. Miasto 44 | annatus |
| 6. "Żywioł. Deepwater Horizon" | annatus |
| 7. O matko! Umrę... | lu |
| 8. Subtelność | lu |
| 9. Mustang | lu |
| 10. Pokój | martaoniszk |
Ogłoszenie | Od |
| 1. Dzień Dziecka w Cinema City | blackrose |
| 2. Życzymy Wam Świąt Wielkanocnych pełnych słońca! | blackrose |