Pierwszy pełnometrażowy film braci Quay, adaptacja powieści Roberta Walsera Jakub von Gunten.
Tytułowy "Instytut Benjamenta" to szkoła dla służących, prowadzona przez rodzeństwo Benjamenta. Brat i siostra uwikłani są w niejasną grę; do której zostaje wciągnięty również nowo przybyły uczeń, Jakob. Jego obecność zdaje się przyspieszać, postępujący od dawna proces rozpadu. "Instytut" umiera. Jakob jest ostatnim uczniem; księciem który potrafi stopić lód; tym, który ośmiela się prosić o to, czego nie mają inni.
Program nauczania jest w zasadzie mechanicznym powtarzaniem czynności, słów i gestów. Świat nieznośnej drobiazgowości. To właśnie detale, zniszczone i odrzucone przedmioty na których skupia się kadr wnoszą pewien rodzaj życia. Ludzie z minuty na minutę stają się coraz bardziej mechaniczni. Szkoła ma za zadanie uformować sługę, istotę całkowicie podległą swemu Panu.
Jak dobrze potrafi spełnić swe zadanie? Uczniowie zapadają w stan przypominający katatonię, głęboko, aż po granice katatonicznego szału...Ale ta historia może mieć niejedno dno, niejeden wymiar. Można się upierać że to film dla koneserów, intelektualistów. Można dać się ponieść emocji, sile oddziaływania obrazu i z daleka od gąszczu dumnie brzmiących słów pozwolić się zahipnotyzować labiryntem utkanym ze światła i cienia. Miejscem usytuowanym gdzieś poza granicami czasu i przestrzeni.
Detal, muzyka i światło tworzą niezliczoną ilość kombinacji i interpretacji. Odrealniony świat, krajobraz psychiki, historia nieszczęśliwej miłości, alegoria życia wśród zakazów i nakazów. Każdy może podążyć własną ścieżką i odnaleźć tutaj najistotniejsze dla niego symbole. Jedno tylko wydaj się być pewne: ludzie cierpią, kiedy są odrzucani.
Dzieło braci Quay jest bardzo bliskie sztukom plastycznym. Niesamowite czarno-białe zdjęcia wywołują niepokój, często uniemożliwiają rozpoznanie obrazu i wciągają w poszukiwanie jego sensu. Rozmyta głębia ostrości potęguje ten efekt, a dziwne kąty patrzenia wytrącają ze zwykłego, codziennego sposobu postrzegania świata.
Taki film można kochać, nawet jeśli się go nie rozumie. Oczywiście o ile damy się uwieść mrocznej grze światła, metafor i niedopowiedzeń. Chłodny rozum w zetknięciu z tego rodzaju twórczością zaczyna boleć, ale może rozwiązać zagadkę tego filmu;
"Czemu światła nie widać w świetle, tylko w ciemności?"
"Kto to ryzykuje – nie ma odwagi.
Kto tego nie ma czuję się dobrze.
Kto to ma jest skrajnie biedny.
Kto odniósł sukces – ten zostanie zniszczony.
Kto to daje – jest twardy jak głaz.
Kto to kocha – zostaje sam."
Taki obraz może wywołać ogromną niechęć, przytłaczając swym ciężarem rzeczywistość przeciętnego człowieka. Trudny wybór, czy warto zasnąć, czy może lepiej się obudzić?
Tyt. org. Institute Benjamenta, Or This Dream People Call Human Life
Reżyseria: Stephen Quay, Timothy Quay Scenariusz: Allan Passes, Stephen Quay, Timothy Quay Muzyka: Lech Jankowski. Obsada: Mark Rylance, Alice Kriege, Gottfried John.
Utwór | Od |
| 1. Inne historie | gaba |
Utwór | Od |
| 1. W bezkresie niedoli | ladyfree |
| 2. było, jest i będzie | ametka |
| 3. O Tobie | ametka |
| 4. Świat wokół nas | karolp |
| 5. Kolekcjonerka (opko) | will |
| 6. alchemik | adolfszulc |
| 7. taka zmiana | adolfszulc |
| 8. T...r | kid_ |
| 9. przyjemność | izasmolarek |
| 10. impresja | izasmolarek |
Utwór | Od |
| 1. Sprzymierzeniec | blackrose |
| 2. Podaruję Ci | litwin |
| 3. test gif | amigo |
| 4. Primavera_AW | annapolis |
| 5. Melancholia_AW | annapolis |
| 6. +++ | soida |
| 7. *** | soida |
| 8. Góry | amigo |
| 9. Guitar | amigo |
| 10. ocean | amigo |
Recenzja | Od |
| 1. Zielona granica | irka |
| 2. Tajemnice Joan | wanilia |
| 3. Twój Vincent | redakcja |
| 4. "Syn Królowej Śniegu": Nietzscheańska tragedia w świecie baśni | blackrose |
| 5. Miasto 44 | annatus |
| 6. "Żywioł. Deepwater Horizon" | annatus |
| 7. O matko! Umrę... | lu |
| 8. Subtelność | lu |
| 9. Mustang | lu |
| 10. Pokój | martaoniszk |
Ogłoszenie | Od |