Jorge Coira
18 spotkań przy stole

Nie od wczoraj wiemy, że przez żołądek do serca. Ale od niedawna też wiem, że przez nowy film 18 spotkań przy stole Jorge Coira, również.

Reżyser urządza nam ucztę w znaczeniu dosłownym i metaforycznym. Bierze się za skrupulatną i empatyczną rejestracje sześciu historii, w których znajdziemy z czasem element scalający, ale wspólny mianownik nie będzie wcale taki oczywisty. Zabawia się środkiem fabularnym, znanym nam z produkcji świeższych, takich ja francuska, niezależna produkcja Donoma, czy znane większemu gronu publiczności produkcje Zakochany Jork, czy pozostający w tej samej konwencji Zakochany Paryż. W bliźniaczy sposób na mnogiej ilości ‘królików doświadczalnych przez rzeczywistość’ filmy te pokazują zdecydowane wnioski uniwersalne.

W filmie przeplatają się, mniej lub bardziej, historia ulicznego muzyka, dwóch niestroniących od alkoholu przyjaciół, próbującego przetrwać Macedończyka, czy też kucharki chcącej zrobić wokalną karierę. Do bogato zastawionego stołu portretów psychologicznych dosiada nam się mężczyzna, który ukrywa przed rodziną swoją orientacje, wypalona egzystencjalnie matka i żona oraz nieustannie czekający na swoją kobietę przystojny mężczyzna. Na pierwszy rzut oka, nie łączy ich nic, prócz miłości do bogactwa swojej kuchni i wspólna przestrzeń, którą jest hiszpańska Galicja (przestrzeń bez zawahania można policzyć jako kolejnego bohatera). Nie jest to jednak bezrefleksyjna wycieczka złożona z 6 śniadań, 6 obiadów i 6 kolacji.

W tym rebusie nie-anonimowych twarzy rozwiązanie jest jedno, ale ujęte w wielu odcieniach. Wielość posiłków idzie tutaj w parze z wielością emocji. Uczucia są tutaj spoiwem wszystkich historii. Mimo, że wszystko reasumuje się do tego samego wniosku, nie mamy żadnego dejavu, ponieważ o wnętrzu człowieka nigdy nie można powiedzieć za dużo, czy wszystko. Prawdy absolutnej nie zna żaden twórca, ale nie każdy ma tego świadomość. Dlatego Coira zostawia, umyślnie, swoją narracją, pewną lukę do wypełnienia, właśnie dla widza.

Walka o miłość utraconą lub jej utrata. Jedni się jej pozbywają, drudzy szukają. Tak naprawdę wszyscy chcą ją zdefiniować, przy innych stołach i w innych sposób. Temu filmowi o coś chodzi i te coś nie ma pokrewieństwa z para filozofią, czy łopatologią. Wokół tego coś, reżyser chodzi wręcz na paluszkach, nie ingerując w świat przedstawiony, stawiając szczerość za synonim swojej twórczości. Historie są pozbawione maniery, pretensjonalności, czy wtórności. Coira ma do powiedzenia o dynamice ludzkich relacji bardzo dużo, ale w bardzo minimalistycznej formie.

Film nie kamuflowałby się, tak skutecznie wśród rzeczywistości, gdyby nie autentyczność bohaterów, którzy grają do jednej bramki z historią stworzoną do warunków domowych. Aktorzy posiłkując się sztuką improwizacji (było to 90 godzin kontrolowanej improwizacji, którym reżyser, wybierając część, nadał finalny charakter) prowadzą dialog z widzem, nawiązują kontakt, są dla nas dotykalni i namacalni. Konsekwencje naszej zażyłości z postaciami są nieuniknione. Nie wiedząc nawet kiedy, ekran staje się dla widza niczym innym, jak lustrem.

Miejsce akcji odgrywa nie mniejszą rolę, niż pozostali bohaterowie. Determinuje wiele zachowań społecznych i kulturowych. Dlatego owa produkcja ma również charakter pocztówki z Galicji. Żywej i niezasypiającej, multikolorowej i multiemocjonalnej krainy owoców morza, o celtyckich korzeniach. Jest to miejsce- tkanka, która pulsuje i ma wielokrotnie wysoko podniesione ciśnienie.

Na klimat, wręcz odczuwalny fizycznie, przez swoją intensywność, punktują zdjęcia Branda Ferro. Fotograf pokazuje nam Galicję ze strony, której mogłyby mu pozazdrościć wszystkie firmy turystyczne. Zapisuje nam w głowach ciepły obrazek, który żyje w ścisłej symbiozie z ciepłem opowiadanych mikro historii o makro treści. Do tego na deser mamy ścieżkę dźwiękowa autorstwa galicyjczyka Piti Sanza, w wykonaniu Luisa Tosara. W ostatecznym rozrachunku nic się tutaj nie wytrąca, nic się nie gryzie. Jest to wyczerpujący obraz mówiący nam wiele o różnicach w naszych kulturach. Paradoksalnie owe poróżnienia dążą do wyostrzenia elementów wspólnych dla wszystkich, niezależnie od szerokości, czy długości geograficznej- tęsknot do czasu i ludzi, które determinują wiele naszych zachowań.

Filmy z gotowaniem w tle nie zawsze w udany sposób potrafią mówić o innych zmysłach ludzkich, niż smaku. Skutecznie zazębić miłość do jedzenia, z miłością do obserwacji człowieka. 18 spotkań przy stole, pokazuje jak ludzie używają nie tylko sztućców i żołądków, ale też umysłów i serc. Po seansie zaczyna burczeć… nie tylko w brzuchu.

średnia ocena:
oceń utwór:
Dodaj artykuł do:
(dodano 23.06.13 autor: beniovska)
Dział film
Tagi: film, dramat, komedia, Hiszpania, 18 spotkań przy stole, recenzja
KOMENTARZE:
Aby dodać komentarz musisz się zalogować
Logowanie
Po zalogowaniu będziesz mieć możliwośc dodawania swojej twórczości, newsów, recenzji, ogłoszeń, brać udział w konkursach, głosować, zbierać punkty... Zapraszamy!
REKLAMA
POLECAMY
SPOŁECZNOŚĆ ARTYSTYCZNIE ZAKRĘCONA
  
NEWSLETTER
Pomóż nam rozwijać IRKĘ i zaprenumeruj nieinwazyjny (wysyłany raz w miesiącu) i bezpłatny e-magazyn.
Jeśli chcesz otrzymywać newsletter, zarejestruj się w IRCE i zaznacz opcję "Chcę otrzymywać newsletter" lub wyślij maila o temacie "NEWSLETTER" na adres: irka(at)irka.com.pl

UTWORY OSTATNIO DODANE
RECENZJE OSTATNIO DODANE
OGŁOSZENIA OSTATNIO DODANE
REKOMENDOWANE PREMIERY
1
Iggy Pop
2
Killswitch Engage
3
Czesław Śpiewa
4
Happysad
5
Norah Jones
6
Madelkeine Peyroux
7
8
Brodka
9
Aurora
10
V/A
1
Denis Cote
2
Andre Ovredal
3
Mikhael Hers
4
Warwick Thornton
5
Paweł Pawlikowski
6
Harvey Fierstein
7
Emir Kusturica
8
Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze
9
Stefan Ruzowitzky
10
Wojciech Kasperski
1
reż. Mariusz Treliński
2
Beth Henley / reż. Jarosław Tumidajski
3
Gabriela Zapolska
4
Opera Krakowska w Krakowie
5
Marta Abramowicz / reż. Daria Kopiec
6
Rodion Szczedrin
7
Michaił Bułhakow
8
Jarosław Murawski
9
Dale Wasserman
10
Hanoch Levin
REKLAMA
ZALINKUJ NAS
Wszelkie prawa zastrzeżone ©, irka.com.pl
grafika: irka.com.pl serwis wykonany przez Jassmedia