Wywiad z De Phazz

Gdy wchodząc do pokoju, w którym w tym roku odbywały się wywiady na Pozytywnych Wibracjach, zobaczyłem dwójkę wokalistów zespołu De Phazz poczułem się lekko skołowany. Wcześniej byłem przekonany, że będę przeprowadzał wywiad z Pitem, człowiekiem odpowiedzialnym za całą muzykę zespołu, i to właśnie na rozmowę z nim przygotowaną miałem swoją „dziennikarską ściągawkę”. Szybko jednak okazało się, że Karl i Pat są tak pozytywnymi ludźmi, że radosna, improwizowana rozmowa z nimi była czystą przyjemnością, a ściągawka mogła spokojnie poleżeć w plecaku.

Wiele osób spiera się o to, kto właściwie ukrywa się pod nazwą „De Phazz”. Jedni twierdzą, że to nazwa muzycznego trio, inni wspominają o całym wielkim zespole, jeszcze inni mówią, że to pseudonim jednego człowieka z dużą ilością muzyków sesyjnych. Jaka jest prawda?

Pat Appleton: Tak właściwie to jest kilka różnych prawd (śmiech). To wszystko zależy od albumu albo od sytuacji. Najprościej mówiąc: „De Phazz” to producent i dwójka głównych wokalistów, ja i Karl. Reprezentujemy również „De Phazz” na koncertach i w trakcie wywiadów. Z kolei, gdy siedzimy w studio wszystko jest możliwe. Możemy przyjąć dowolną ilość muzyków i stać się wielkim zespołem. Skład koncertowy jest zawsze mniejszy, bardziej stały. Producent czasami towarzyszy nam w trakcie koncertów, czasami nie. Teraz na przykład siedzi w studio i pracuje nad następnym albumem.

Skoro jesteśmy już przy temacie pracy w studio. Od czego zaczynacie proces tworzenia utworów. Od samplingu, czy tradycyjnego komponowania?

PA: Przeważnie zaczynamy od samplowania. Dopiero potem zapraszamy muzyków do studia. Czasami jednak, w trakcie pracy nad utworem, pierwotnie wybrane sample znikają. Zdarza się, że na przykład, pracujemy nad wokalami i nagle stwierdzamy: „Nie, ten sampel nie może się tutaj znaleźć, nie pasuje do wokalisty”. Tak naprawdę nad każdą piosenką pracujemy w inny sposób.

Karl Frierson: Czasami też zdarza się, że Pit (Baumgartner – Producent przyp. Red) puszcza mi jakiś sampel wokalny a ja mówię „Pit, nie musimy tego samplować, ja to po prostu zaśpiewam”. Wolimy unikać sytuacji, gdy zaraz po wykorzystaniu sampla zaczynają nam pukać do drzwi prawnicy...

PA: ...bo nagle okazało się że użyliśmy głosu czyjegoś dziadka (śmiech).

Używacie zarówno nowoczesnych technik producenckich jak i tradycyjnego podejścia do komponowania. Jak waszym zdaniem wyglądać będzie przyszłość muzyki?

KF: Myśle że znajdzie się w niej miejsce dla obu tych światów. To jest jak koło. Koło się toczy, i nikt nie wymaga od Ciebie żebyś wymyślał je na nowo. Możesz jednak wprowadzać pewne innowacje, które popchną te koło jeszcze dalej. To właśnie staramy się robić. Możesz zrobić kawałek brzmiący współcześnie, ale jeśli użyjesz sampla z lat pięćdziesiątych, albo nawet czterdziestych, to nadaje mu zupełnie nowy wymiar. To tak jakbyś zbudował maszynę czasu. To sposób na wykorzystanie nowoczesnej technologii w celu pokazania ludziom jak kiedyś brzmiała muzyka.

Czy kiedykolwiek zdarzyło wam się słyszeć piosenkę w której samplowano waszą muzykę?

PA: Tak... Była taka włoska śpiewaczka. Mniej więcej dwa lata po tym jak nagraliśmy „Mambo Craze” , ona nagrała włoską wersję tego utworu. To było całkiem zabawne, ponieważ w ogóle nie zrozumiała tekstu naszej piosenki. Potem jeszcze jakiś Niemiec przerobił to na swój ojczysty język. Podobno też ktoś wykorzystał naszą muzykę w niemieckiej reklamie sex-telefonu (śmiech)... Ale nie dostaliśmy za to żadnych tantiem.

KF: Naszą muzykę wykorzystano też w filmie dokumentalnym o Jałcie, jako tło do tych wszystkich pięknych krajobrazów. Pewna kobieta w Houston pracuje aktualnie nad swoją wersją naszego „Jazz Music”. Jest tam ponoć bardzo znana. Ostatnio dużo do siebie piszemy, głównie na temat tekstu. Bardzo cieszy mnie ta współpraca. Stany to bardzo duże miejsce. Nigdy nie tworzyliśmy muzyki z myślą o tamtejszej scenie, ale jeśli chodzi o podziemie... już tam jesteśmy. Właściwie to w podziemiu obiegliśmy już cały świat. Chiny, Nepal, Australia, Singapur... Ostatnio znajoma napisała mi smsa z Las Vegas, że usłyszała „De Phazz” w salonie dentystycznym.

Czy oprócz „De Phazz” macie jeszcze jakieś inne muzyczne projekty ?

KF: Oczywiście... Musimy przecież z czegoś żyć. Pat ma swój solowy projekt, ja zresztą też. Ona pisze piosenki dla innych ludzi, ja też.

PA: Występujemy z wieloma zespołami. Ty chyba ostatnio skończyłeś jakiś projekt....

KF: Tak, nagrałem płytę z madryckim zespołem. Jest już prawie gotowa do tłoczenia, na półki sklepowe trafi prawdopodobnie we wrześniu. Aktualnie pisze piosenki dla dziewczyn z Ukrainy. Czasami czuje się jak Timbaland. Pisze teksty i muzykę a potem jeszcze gościnnie występuję z zespołem na koncertach i w teledyskach. Uważam, że jeśli ktoś jest utalentowany i otwarty to taka pracy sprawia, że cały czas czujesz się młodo.

PA: To jest praca. Jeśli decydujesz się być zawodowym muzykiem to musisz poświęcić temu cały swój czas. Podjęcie takiej decyzji to naprawdę ciężka sprawa. Kiedy zaczynaliśmy nikt o tym tak naprawdę nie myślał. Robiliśmy muzykę, ale oprócz tego każdy miał normalną pracę. Pewnego dnia postanowiliśmy jednak, że chcemy, aby to muzyka była naszą pracą. Było ciężko, ale było warto.

KF: Był też problem z rodzicami...

PA: Dokładnie...

KF: Nasi rodzice byli totalnie przeciwni podjętym przez nas decyzjom. Powtarzali, że bycie muzykiem to nie jest prawdziwa praca, że jesteśmy szaleni i zostaniemy bez grosza przy duszy. My jednak podążyliśmy za głosem serca. Teraz są z nas dumni.

Kto jest odpowiedzialny za teksty waszych piosenek ?

KF: My wszyscy. Czasami piszemy je pojedynczo, czasami jest to wynik pracy grupowej.

PA: Czasami kopiujemy je z internetu (śmiech). Tak naprawdę to pisanie jest dziś naprawdę trudną sprawą, bo wszystko już zostało powiedziane. Czasami trzeba naprawdę się namęczyć żeby znaleźć „nowy sposób na namalowanie obrazu”.

KF: Tak było przy pracy nad naszym ostatnim albumem, „Lala 2.0”. Szukaliśmy jakiegoś motywu przewodniego, jakiegoś tematu. Gdy jestem w domu robię wszystko z Google. Gdy jestem głodny szukam przepisu w Google. Gdy zastanawiam się czy mógłbym zjeść własne włosy wpisuje to w Google... a tu naglę okazuje się, że nie dość że ludzie jedzą własne włosy to jeszcze ktoś zamieścił przepis na „włosowy napój”. Wpisywanie różnych pomysłów w Google jest dla mnie czymś w stylu „pożywki dla mózgu”. To napędza mnie do rozwijania własnych pomysłów.

Co właściwie oznacza 2.0 w tytule waszego ostatniego albumu ?
 

PA: Dobre pytanie.

KF: Żyjemy w erze komputeryzacji. Teraz praktycznie wszystko ma jakiś numerek.

PA: Tak jak Web 2.0 przenosi internet na wyższy poziom, tak my chcieliśmy przenieść muzykę na wyższy poziom. Wydawało nam się to zabawne.

Pytam, bo na początku podejrzewałem, że nagraliście album „Lala”, ale ponieważ nie spełnił waszych oczekiwań nagraliście jego drugą ulepszoną wersję...

PA: Coś w tym jest (śmiech). Niektóre kawałki pozostają niewydane nawet przez dziesięć lat.

KF: Czasem nagrywasz kawałek, który jest naprawdę świetny, ale gdy siadasz i zastanawiasz się jak ułożyć tracklistę na album odkrywasz, że nigdzie on nie pasuję...

PA: Jak „Back from where I started”

KF: Tak. Ta piosenka prześladuje mnie przez całe życie. Prawdziwy koszmar. Dopiero teraz udało nam się dopasować ją do albumu.

Ile osób brało udział w nagrywaniu Lala 2.0 ?

PA: Bardzo dużo. Dużo muzyków, dużo wokalistów, ciężko się w tym wszystkim połapać.

KF: Jeśli uwzględnić każdego członka orkiestry i ludzi którzy nagrywali sample to myślę że można mówić o setkach muzyków (śmiech). Jeśli jednak chodzi o ludzi, którzy realnie siedzieli z nami w studio, myślę, że było ich dwunastu, najwyżej czternastu. Na pewno mniej niż dwudziestu.

Można powiedzieć, że jesteście zespołem międzynarodowym. Grają z wami ludzie z Niemiec, Stanów, Kanady...

KF: Tak, i każdy zostawia swój muzyczny „odcisk palca”. Pit dorastał w miejscowości gdzie stacjonowali Amerykańscy żołnierze. Mieli oni swoje własne radio: Arm Forces Network, gdzie puszczali swoją ulubioną muzykę, Amerykańską muzykę w Niemczech. Pit dużo słuchał tej stacji, i miało to duży wpływ na jego twórczość. Jest coś pozytywnego w globaliźmie jeśli chodzi o muzykę. Czasem słucham muzyki z Tybetu, i słyszę tam elementy gospel. Innym razem słucham country, i wyczuwam tam odrobinę jazzu. Słuchając polskiego folku też czuję elementy gospel...

Znasz jakieś polskie zespoły ?

KF: Polskie zespoły ? Hmm.... Właściwie to nie. Ale znam polską muzykę. Jestem z Ameryki, a tam mieszka dużo Polaków, więc słyszałem sporo polskiej muzyki. Nie potrafiłbym jednak wymienić nazw konkretnych zespołów.

Ostatnie pytanie. Wiele osób nazywa was...

PA: ...ojcami chrzestnymi Lounge...

Dokładnie. Jak określilibyście waszą muzykę własnymi słowami?

KF: To po prostu muzyka którą kochamy.

PA: Ciężko jest nazywać muzykę. To zjawisko, które jest wolne, nie da się zamknąć go w małych szufladkach. Jeśli jednak mielibyśmy wsadzić naszą muzykę do którejś z tych największych szuflad, powiedziałabym, że jest to Pop... z lekką nutką jazzu (śmiech)

Dzięki za wywiad

PA: My też dziękujemy.

Dodaj artykuł do:
(dodano 02.08.2011 autor: marekg)
Dział muzyka
Tagi: pozytywne wibracje, de phazz, jazz, lounge, pat appleton, karl frierson, 2011
KOMENTARZE:
Aby dodać komentarz musisz się zalogować
Logowanie
Po zalogowaniu będziesz mieć możliwośc dodawania swojej twórczości, newsów, recenzji, ogłoszeń, brać udział w konkursach, głosować, zbierać punkty... Zapraszamy!
REKLAMA
UTWORY OSTATNIO DODANE
RECENZJE OSTATNIO DODANE
OGŁOSZENIA OSTATNIO DODANE
REKOMENDOWANE PREMIERY
1
Evanescence
2
Tarja
3
Maisie Peters
4
Blindead23
5
Crown Lands
6
Black Label Society
7
At the Gates
8
Arlo Parks
9
Bryan Ferry
10
Archive
1
Travis Knight
2
Karsten Kiilerich
3
Gang Zhang
4
Ben Gregor
5
Sarah Miro Fischer
6
Rafał Reyman Głombiowski
7
Sang-il Lee
8
Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne
9
David Merriman, Jim Sheridan
10
Dariusz Walusiak
1
Norbert Bajan
2
Jacek Mikołajczyk
3
Natalia Korczakowska
4
Ewa Platt
5
Krzysztof Pastor
6
Krzysztof Garbaczewski
7
Richard Chappell
8
Paweł Miśkiewicz
9
Alina Moś
10
Ewa Platt
REKLAMA
ZALINKUJ NAS
Wszelkie prawa zastrzeżone ©, irka.com.pl
grafika: irka.com.pl serwis wykonany przez Jassmedia