Fragment książki "Człowiek bez przyszłości" Tomasza Duszyńskiego

[…]

Sierpień 1939: tydzień do wybuchu wojny

Mężczyzna poruszył się. Zdrętwiałe ciało odmawiało posłuszeństwa. Pulsujący ból przeszył tył głowy. Czuł zaschniętą skorupę krwi sięgającą ucha i policzka. To pulsowanie zeszło niżej, wzdłuż ramion do nadgarstków. Palce były zdrętwiałe i opuchnięte, zrozumiał, że dłonie związano mu za plecami. Leżał w pozycji embrionalnej, ze śmierdzącą szmatą wciśniętą w usta.

Uniesienie głowy wydawało się ponad jego siły. Nieznośne uczucie odrętwienia przyprawiało o szaleństwo. Przerażenie znów zalało go ołowianym ciężarem. Oddychał nosem z coraz większym trudem. Mimowolnie poddał się panice. Wsłuchał się w dźwięki otoczenia. Dzwonienie w uszach wygasło, zamiast niego usłyszał odległe życie ulicy i chrapliwy warkot silnika…

Skupił się na bliższych dźwiękach. Skrzypienie desek. Gdzieś nad nim pracowała więźba dachowa. Nagrzane upalnym latem drewno pod wpływem zmian temperatury wydawało potępieńcze dźwięki. Wyłowił też ciche gruchanie gołębi.

Wytężył wzrok i skupił się na tym ostatnim dźwięku. Próbował w ciemnościach śledzić przelatujące ptactwo. Był na strychu, może poddaszu. Świadczył o tym charakterystyczny zapach, tak pachniała większość warszawskich strychów. Wyobraźnia podsunęła mu obraz sznurów rozciągniętych u powały, suszących się na nich ubrań i pościeli.

Mężczyzna uniósł głowę, był pewny, że w ciemności wypatrzył nieco jaśniejszy prostokąt. Upewnił się, że nie uległ złudzeniu, to dało mu nadzieję.

Skulił się, próbując podeprzeć się kolanami i unieść ciało. Zakręciło mu się w głowie, ledwie opanował mdłości. Ponowił próbę, zapierając się policzkiem, a potem wciskając czoło w podłogę. Robił wszystko, by podźwignąć tułów i odnaleźć oparcie w kolanach. W końcu się udało. Wciąż się chwiał, ale myślenie o tym, jaki będzie kolejny krok, pozwoliło mu zebrać się w sobie. Klęczał teraz z rękami związanymi za plecami. Ignorował pulsowanie w mięśniach i trzewiach.

Prostokąt, który wcześniej dał mu nadzieję, zniknął. Zamiast niego mężczyzna zobaczył cienie, których w ciemności dostrzec nie powinien. Wstrzymał oddech, czy był tu ktoś jeszcze?

Potrząsnął głową. Tym ruchem sprowokował ból, który rozłupywał czaszkę niemal równie skutecznie jak narzędzie, którym pozbawiono go przytomności. Zastanawiał się, co dalej. Nie był w stanie się podnieść, mógł się przemieszczać jedynie na kolanach.

Kolejny przelatujący gołąb pozwolił mu odnaleźć drogę. Ruszył za nim. Nie zważał na ból i na drzazgi wciskające się pod skórę.

Otrzeźwił go podmuch powietrza na policzku. Dotarł do drewnianej belki. Otwór w skośnym suficie był umieszczony nad głową. Musiał wstać, by go dosięgnąć.

Napiął mięśnie i dźwignął się w stronę okna dachowego. Było uchylone, mógł wystawić przez nie głowę. Dostrzegł ciemne połacie dachu, a w oddali prześwit rozświetlonych ulic Warszawy.

To okno kusiło. Było szansą na wydostanie się z więzienia. Mężczyzna oparł się plecami o belkę. Spróbował otrzeć sznur na nadgarstkach o jej krawędź. Szło mu opornie. Odgłos, który dotarł z trzewi budynku, spłoszył go. Zrozumiał, że nie ma wiele czasu. Opierając się o jedną z podpór, sięgnął stopami drugiej.

Pozycja była niewygodna, ale skuteczna. Mięśnie paliły z wysiłku, kręgosłup cierpiał, nienawykły do takiego obciążenia. Mężczyzna podciągał się jednak ku górze. Zatrzymał się na wysokości okna dachowego.

Zaryzykował. Oderwał od belki jedną stopę, zapierając się karkiem o drugą podporę. Wsunął nogę w otwór, znalazł oparcie. Przesunął ciężar ciała, druga noga znalazła się także za oknem.

Stopy zjechały po dachówce. Ucisk okiennej ramy na brzuch wydusił z niego powietrze. Mężczyzna szarpnął głową do tyłu. Dach w tym miejscu był stromy, a on nie odnalazł punktu zaczepienia. Runął w dół.

Suchy trzask w nodze, ból przyprawiający o paraliż ciała. Spadł na kolejny, dach. Jednak żył.

Rozgorączkowanym spojrzeniem obrzucił otoczenie. W tym miejscu daszek był płaski, z pozycji leżącej trudno było mu jednak ocenić, jak daleko ma do krawędzi i czy zdoła z niego zejść. Popatrzył jeszcze raz w stronę okienka dachowego, przez które uciekł.

Zamarł. Tamten przypatrywał mu się z góry. Jawił się niczym ciemna nieruchoma plama. Uciekinier odruchowo próbował odczołgać się od prześladowcy, ciągnąc za sobą złamaną nogę.

Tamten zeskoczył z jednego dachu na drugi. Przykucnął kilka metrów od swojej ofiary. Czekał na to, co zrobi.

Mechaniczne ruchy więźnia były coraz bardziej rozpaczliwe. Skrępowany mężczyzna niespodziewanie wyczuł łokciem krawędź dachu. Popatrzył za siebie, w dół. Zakręciło mu się w głowie. Otworzyła się pod nim ciemna studnia, otchłań bez dna otoczona niemymi prostokątami okien. Koniec drogi.

– Zasłużyłeś na to, wiesz o tym…

Wzdrygnął się. Ten głos rozległ się tuż przy jego uchu. Oprawca zbliżył się bezszelestnie. Przyglądał się z ciekawością.

– Czy rozumiesz, że zasłużyłeś na los, który cię spotkał? Przyjmujesz go?

Uciekinier pokręcił rozpaczliwie głową. W dłoni oprawcy błysnął nóż, wprawnym ruchem sięgnął jego ust i przeciął knebel.

– Dlaczego nie przyjmujesz szansy, którą ci dałem?

Zapytany nie potrafił poruszyć zdrętwiałymi ustami. Nie był w stanie wydusić słowa.

– Wstań.

Poczuł, jak tamten chwyta go pod pachy i unosi niczym piórko. Świat zawirował przed oczami.

Sierpniowa noc była ciepła. Uciekinier widział przed sobą światła Śródmieścia. Wabiły tak jak ćmę płomyk świecy.

– Jeśli zrobię to za ciebie, nie zaznasz odkupienia. Przecież wiesz, co powinieneś uczynić.

Mężczyzna potrząsnął głową. Ugięły się pod nim kolana.

– Ona się nie bała, nie odczuwała strachu, gdy kazałeś jej to zrobić. Twoje cierpienie znaczy więcej niż jej?

– Nie – wycharczał, łkając. Teraz zrozumiał. – Nieee…

– Więc jesteś gotowy – powiedział tamten, odsuwając się o krok.

– Nie potrafię… – wydusił, próbując odsunąć się od krawędzi. – Ja…

Poczuł delikatne pchnięcie w plecy, złamana noga nie znalazła podparcia. Spadając w ciemność, miał jeszcze czas by uświadomić sobie, że wpada w otchłań. W czeluść, która nie ma i nigdy nie miała dna.

Tomasz Duszyński
Pisarz, dziennikarz, scenarzysta. Nagradzany autor powieści kryminalnych: zdobywca wyróżnienia jury Kryminalnej Piły, a także nagrody Kryminalny Magiel za najlepszy kryminał retro 2019 r. ("Glatz"). Laureat Nagród "Złoty Pocisk" w kategorii Najlepsza Polska Powieść Kryminalno-Historyczna 2021 za powieść "Glatz. Zamieć", Nagrody Publiczności za powieść kryminalną "Glatz" oraz Nagrody Wielkiego Kalibru Czytelników za powieść kryminalną "Glatz. Kraj Pana Boga".

Warszawski cykl retro, Komisarz Wróbel, otrzymał nominację do nagrody Grand Prix Kryminalnej Warszawy i nagrodę Kryminalny Magiel.

Dodaj artykuł do:
(dodano 09.02.24, autor: blackrose)
Dział literatura
Logowanie
Po zalogowaniu będziesz mieć możliwośc dodawania swojej twórczości, newsów, recenzji, ogłoszeń, brać udział w konkursach, głosować, zbierać punkty... Zapraszamy!
REKLAMA
POLECAMY

NEWSLETTER

Pomóż nam rozwijać IRKĘ i zaprenumeruj nieinwazyjny (wysyłany raz w miesiącu) i bezpłatny e-magazyn.


Jeśli chcesz otrzymywać newsletter, zarejestruj się w IRCE i zaznacz opcję "Chcę otrzymywać newsletter" lub wyślij maila o temacie "NEWSLETTER" na adres: irka(at)irka.com.pl

UTWORY OSTATNIO DODANE
RECENZJE OSTATNIO DODANE
OGŁOSZENIA OSTATNIO DODANE
REKOMENDOWANE PREMIERY
1
Anna Rusowicz
2
Lindsey Stirling
3
MARCIN
4
Bon Jovi
5
Axel Rudi Pell
6
Twenty One Pilots
7
Various Artists
8
Grzegorz Kupczyk
9
Jess Glynne
10
Dua Lipa
1
Hüseyin Tabak
2
Tony Goldwyn
3
Christian Petzold
4
Louise Archambault
5
James Napier Robertson
6
Hae-yeong Lee
7
Kaouther Ben Hania
8
Grzegorz Dębowski
9
Mstyslav Chernov
10
György Mór Kárpáti
1
Marta Górnicka
2
reż. Mariusz Treliński
3
Beth Henley / reż. Jarosław Tumidajski
4
Gabriela Zapolska
5
Marta Abramowicz / reż. Daria Kopiec
6
Opera Krakowska w Krakowie
7
Rodion Szczedrin
8
Michaił Bułhakow
9
Jarosław Murawski
10
Dale Wasserman
REKLAMA
ZALINKUJ NAS
Wszelkie prawa zastrzeżone ©, irka.com.pl
grafika: irka.com.pl serwis wykonany przez Jassmedia