Fragment książki "Irlandia wstaje z kolan" Marty Abramowicz

Przedstawiamy fragment książki "Irlandia wstaje z kolan" Marty Abramowicz.

***

Mary Robinson
Kiedy w senacie zostaje złożona ustawa o antykoncepcji, ludzie piszą do premiera:

Ma Pan jeszcze czas, żeby zatrzymać zły kurs, na który wkroczył ten rząd, podłe prawa, pornografię, antyklerykalizm i niszczenie autorytetu biskupów. Środki te powodują całkowite marnotrawstwo męskiego nasienia!

Jakiś czas temu nasz Ojciec Święty, papież, zauważył z uczuciem, że kiedy patrzy na wszechświat, Irlandia jest jedynym jasnym punktem, który go pociesza. Niech Pan nie gasi tego światła i nie pozwoli, by Pana imię przeszło do historii jako tego, który zniszczył nasze chwalebne dziedzictwo.

Projekt ustawy składa młodziutka prawniczka Mary Robinson. Jeszcze nie wie, że w ten sposób rzuca wyzwanie katolickiej Irlandii i budzi siły, o których istnieniu nie miała pojęcia.

Wydaje się być grzeczną dziewczynką z dobrego domu, którą łatwo będzie zdyscyplinować. Okaże się feministką, z którą nie poradzą sobie ani biskupi, ani politycy. Jak większość dziewcząt, w szkole średniej myśli o tym, by zostać zakonnicą. Przestaje, kiedy wyjeżdża do Francji i widzi, jak wygląda życie poza Irlandią. Gdy idzie na studia, musi poprosić o zgodę arcybiskupa McQuaida. Wybiera prawo na uniwersytecie Trinity w Dublinie, ale to uczelnia protestancka i Kościół zabrania katolikom tam studiować pod karą ekskomuniki. Arcybiskup zezwala jednak na wyjątek.

Kiedy papież publikuje encyklikę Humanae vitae, jest na stypendium w Harvardzie. Przez rok w Stanach Zjednoczonych przeżywa protesty przeciw wojnie w Wietnamie, zamach na Martina Luthera Kinga i zaraz później na prezydenta Kennedy’ego, walkę o równouprawnienie czarnych oraz rewolucję seksualną. Wraca do Irlandii przesiąknięta amerykańskimi ideami: chce być adwokatką w czasach, gdy palestra składa się niemal wyłącznie z mężczyzn, chce być profesorką, kiedy na uczelni nie ma prawie kobiet. Chce być również senatorką, gdy na 144 osób w parlamencie są tylko cztery posłanki.

Jej siłą jest przekonanie, że prawo musi się zmienić i wiara, że można tego dokonać. Dołącza do ruchu wyzwolenia kobiet. Nie wsiada do pociągu do Belfastu, ulica to nie jej żywioł. O antykoncepcję chce walczyć na sali sądowej i w parlamencie. Decyduje się kandydować w wyborach do senatu.

I wygrywa.

Zaręcza się ze swoim kolegą ze studiów, Nickiem, który jest protestantem. Rodzice nie zgadzają się na ślub. Jak można wyjść za innowiercę? To nie do pomyślenia w dobrej katolickiej rodzinie. Mimo to młoda para decyduje się na małżeństwo. Ani matka, ani ojciec, ani bracia nie przychodzą do kościoła. Dużo czasu upłynie, zanim relacje w rodzinie staną się na powrót serdeczne.

Nie pomaga w tym jej walka o prawo do antykoncepcji. Kiedy w senacie mówi, że prezerwatywy i galaretki plemnikobójcze muszą stać się legalne w Irlandii, koledzy politycy śmieją się z jej naiwności. A niektórzy ostrzegają, żeby się opamiętała, bo „te metody są niezgodne z naturą”.

Ten argument jest dla feministek wyjątkowo drażniący: – Mężczyźni od dawna ujarzmiają naturę za pomocą samolotów, elektryczności oraz telefonów i uważają to za całkowicie normalne, ale kontrolowanie przez kobiety własnej płodności jest dla nich „nienaturalne”!

Mary Robinson nie zamierza słuchać podpowiedzi kolegów polityków i składa ustawę legalizującą antykoncepcję. Wybucha ogólnokrajowa burza. O nowym projekcie piszą wszystkie media. Na reakcję Kościoła i wiernych nie trzeba długo czekać. Jej ustawa zostaje wyklęta przez arcybiskupa Dublina, a ona sama potępiona – podczas kazania w rodzinnym mieście, w obecności jej rodziców. W poczcie znajduje odcięte palce gumowych rękawic, imitacje prezerwatyw z dołączonymi nienawistnymi listami:

Obyś spłonęła w piekle!

Musisz być diabłem wcielonym, żeby to robić
Jej projekt, co jest rzeczą bez precedensu, nie przechodzi nawet do pierwszego czytania.

W swojej biografii napisze: „Byłam przyzwyczajona do bycia podziwianą i wspieraną. A teraz ludzie nie tylko mnie krytykowali, ale i nienawidzili. Starałam nie dać po sobie niczego poznać, ale idąc przez centrum Dublina, czułam na sobie spojrzenia przechodniów. Szłam spięta i gotowa do obrony, gdyby ktoś wyskoczył i chciał mnie wysłać do piekła”.

I jeszcze: „Boże, byłam taka naiwna”.

A potem: „Teraz często korzystam z tego doświadczenia i zachęcam młodych ludzi, aby zrozumieli, że jeśli naprawdę w coś wierzą i są gotowi zapłacić za to cenę, mogą mówić prawdę władzy prosto w oczy".

W parlamencie popiera ją niewielu, między innymi Noël Browne, ten sam, który kiedyś jako minister zdrowia przegrał walkę z Kościołem o bezpłatną opiekę zdrowotną dla matek i dzieci. – Kobiety z klasy robotniczej najbardziej niepokoi to, że zajdą w kolejną ciążę – mówi tym razem. Ale na tę prawdę nie jest gotowa nawet jego własna partia – lewicowa Partia Pracy – i za obronę antykoncepcji Browne zostaje zmuszony do odejścia.

Mary Robinson konsekwentnie powtarza, że prawo musi się zmienić. Jest popierana przez rzesze Irlandczyków, którzy chcą prowadzić inne życie niż ich rodzice. Dyskusja nabrzmiewa, rząd zdobywa się więc na propozycję kompromisu. Przyjmuje ustawę, która nie zadowala nikogo. Zgodnie z nią będzie można kupić środki antykoncepcyjne w aptece, ale tylko na receptę i tylko jeśli jest się małżeństwem.

Bardziej postępowym lekarzom nie mieści się to w głowie.

– Recepta jest po to, aby wypisywać poważne leki – antybiotyki, środki uspokajające i przeciwbólowe, takie jak opiaty czy morfina oraz inne, które w interesie publicznym muszą być kontrolowane. Czy prezerwatywy są lekami albo narkotykami? Skoro są zrobione z obojętnego lateksu, dlaczego mają być wydawane na receptę? Jest jasne, że nowe ustawodawstwo jest niezręczną próbą „medykalizacji” naszej narodowej nerwicy na punkcie spraw seksualnych – ocenia doktor Rynne, pierwszy lekarz przeprowadzający w Irlandii wazektomię, operację uniemożliwiającą mężczyźnie zapłodnienie kobiety.

Jego głos jednak nie przebija się do głów polityków czekających już na Jana Pawła II. Nowa ustawa zostaje przyjęta tuż przed pielgrzymką. Nie są z niej zadowoleni również biskupi, wiadomo, jak wielkim przeciwnikiem antykoncepcji jest nowy papież.

Choć ustawa jest kompromisem, a apteki mogą odmawiać sprzedaży środków antykoncepcyjnych – z czego chętnie korzystają – jest to jednak krok naprzód. Mary Robinson zyskuje opinię tej, która się biskupom nie kłania. Zostaje wiceprzewodniczącą stowarzyszenia działającego na rzecz samotnych matek – czyli kobiet bez męża i ladacznic, jak myślano o nich w tamtym czasie. Udaje się jej wywalczyć dla nich zasiłki – do tej pory nie otrzymywały żadnej pomocy od państwa. Kiedy feministki za swój udział w protestach mają być sądzone przez ławy przysięgłych złożone wyłącznie z mężczyzn, zaskarża – skutecznie – przepisy niepozwalające kobietom zasiadać w ławach przysięgłych.

Angażuje się w procesy sądowe, które popychają demokrację do przodu. To do niej zgłaszają się klienci, których sprawy wydają się beznadziejne. Matki nieślubnych dzieci, kobiety, które nie mogą się rozwieść, geje. Tym ostatnim jest młody wykładowca anglistyki, David Norris. Chce doprowadzić do tego, żeby homoseksualizm w Irlandii przestał być przestępstwem, a ona zgadza się go reprezentować. To jedna z najważniejszych spraw dekady lat 80., która przechodzi przez wszystkie instancje aż do europejskiego trybunału w Strasburgu. Tam w końcu wygrywają.

Kiedy dostaje propozycję kandydowania na urząd prezydenta, ma trójkę dzieci i pracę, o jakiej zawsze marzyła. Należy do nowego pokolenia kobiet, które nie zostają w domu z dziećmi. W każdej ciąży pracuje do dnia porodu, a potem szybko wraca do aktywności w senacie oraz na sali sądowej.

Podejmuje się najbardziej kontrowersyjnych spraw, nigdy się nie cofa i nieugięcie dąży do celu. Ale jest feministką, zajmuje się prawami człowieka, a jej przeciwnikiem w wyborach jest bogobojny, lubiany przez wszystkich dobry katolik. Jakie ma szanse? Mimo iż nikt na nią nie stawia, Mary Robinson nie zamierza się wycofać.

Jak można było się spodziewać, kampania wyborcza jest nieprzyjemna. „Czy jeśli wygra, otworzy klinikę aborcyjną w pałacu prezydenckim?” – pytają przeciwnicy. „Jej małżeństwo to fikcja, jaki mąż pozwoliłby kobiecie tyle pracować?”. Zostaje oskarżona o najcięższe zbrodnie: jako kobieta nie podporządkowała się mężczyznom, nie zajęła grzecznie swojego miejsca w szeregu, jest złą żoną i matką, zajmuje się podejrzanymi tematami, które krążą wokół seksu. Czy naprawdę chcecie, żeby to ona została prezydentem naszego kraju?

Ale wtedy staje się coś dziwnego, im bardziej przeciwnicy chcą ją zdyskredytować, tym bardziej im się nie udaje. Ich słowa są jak krople goryczy, która przelewają czarę. Kobiety dobrze znają ten protekcjonalny ton, patrzenie z góry i pobłażliwość, z którą traktuje się Mary Robinson. Słyszały to już wcześniej. Kiedy jako pierwsza walczyła o antykoncepcję albo domagała się lepszej ochrony dla kobiet przed przemocą. To wtedy jeden z senatorów wyśmiał ją, mówiąc, że

kobiety zakłócają biologiczną równowagę mężczyzny, a potem twierdzą, że zostały zgwałcone

Nie zasłużyła na takie traktowanie, my nie zasłużyłyśmy na taką pogardę – cichy pomruk przetacza się przez Irlandię. Na dodatek w telewizji trwa żenujący spektakl, jej kontrkandydat, dobry katolik, zostaje przyłapany na kłamstwie. Choć próbuje się wywinąć, opinia publiczna nie zamierza patrzeć na to przez palce. Kontrast jest zbyt duży: jego przeciwniczką jest kobieta, która nigdy nie sprzeniewierzyła się swoim wartościom, nawet gdy przyszło jej zapłacić za to wysoką cenę. Kobiety nie wychodzą tym razem na ulice, ich protest odbywa się przy urnach. Po raz pierwszy odmawiają słuchania swoich mężów, którzy wydają im polecenia, na kogo mają głosować. I zwyciężają.

Mary Robinson zostaje pierwszą prezydentką Irlandii i drugą kobietą w Europie, którą wybrano demokratycznie na najwyższe stanowisko w państwie.

Dodaj artykuł do:
(dodano 09.02.24, autor: blackrose)
Dział literatura
Logowanie
Po zalogowaniu będziesz mieć możliwośc dodawania swojej twórczości, newsów, recenzji, ogłoszeń, brać udział w konkursach, głosować, zbierać punkty... Zapraszamy!
REKLAMA
POLECAMY

NEWSLETTER

Pomóż nam rozwijać IRKĘ i zaprenumeruj nieinwazyjny (wysyłany raz w miesiącu) i bezpłatny e-magazyn.


Jeśli chcesz otrzymywać newsletter, zarejestruj się w IRCE i zaznacz opcję "Chcę otrzymywać newsletter" lub wyślij maila o temacie "NEWSLETTER" na adres: irka(at)irka.com.pl

UTWORY OSTATNIO DODANE
RECENZJE OSTATNIO DODANE
OGŁOSZENIA OSTATNIO DODANE
REKOMENDOWANE PREMIERY
1
Bruce Dickinson
2
Baranovski
3
Mother Mother
4
Various Artists
5
Jennifer Lopez
6
Idles
7
Tomasz Makowiecki
8
John Surman
9
Arthur James
10
Paula Roma
1
Bryce McGuire
2
Rachel Lambert
3
Martin Provost
4
Ethan Coen
5
Justine Triet
6
Han-min Kim
7
Reem Kherici
8
Stéphan Castang
9
S.J. Clarkson
10
Reinaldo Marcus Green
1
Claire Castillon
2
Michael Sowa
3
Hector Kung
4
Claire Douglas
5
Anastazja Drabot
6
Małgorzata Niemtur
7
RuNyx
8
Weronika Wierzchowska
9
Aleksandra Muraszka
10
Marta Mrozińska
1
Katarzyna Minkowska
2
reż. Mariusz Treliński
3
Beth Henley / reż. Jarosław Tumidajski
4
Gabriela Zapolska
5
Marta Abramowicz / reż. Daria Kopiec
6
Opera Krakowska w Krakowie
7
Rodion Szczedrin
8
Jarosław Murawski
9
Michaił Bułhakow
10
Dale Wasserman
REKLAMA
ZALINKUJ NAS
Wszelkie prawa zastrzeżone ©, irka.com.pl
grafika: irka.com.pl serwis wykonany przez Jassmedia